czwartek, 2 kwietnia 2020

Zapalmy światełko do nieba i prośmy o wstawiennictwo




Prośmy w tym trudnym czasie epidemii o wstawiennictwo

św Jana Jana Pawła II modlitwą którą On sam modlił się

17.08 2002 r w Łagiewnikach


Boże, Ojcze Miłosierny, który objawiłeś swoją miłość w Twoim Synu Jezusie Chrystusie, i wylałeś ją na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu, Tobie zawierzamy dziś losy świata i każdego człowieka. Pochyl się nad nami grzesznymi, ulecz naszą słabość, przezwycięż wszelkie zło, pozwól wszystkim mieszkańcom ziemi doświadczyć Twojego miłosierdzia, aby w Tobie, Trójjedyny Boże, zawsze odnajdywali źródło nadziei. Ojcze Przedwieczny, dla bolesnej męki i zmartwychwstania Twojego Syna, miej miłosierdzie dla nas i całego świata!


Św Janie Pawle II wstawiaj się za nami


Jan Paweł II, 17.08.2002r. Łagiewniki

Nowenna do Krwi Chrystusa

"...udali się apostołowie do wieczernika i tam przez dziewięć dni trwali na modlitwie. Była tam i matka Jezusowa i wielu uczniów." 

Za przykładem Apostołów, Maryi i innych uczniów, także i my pragniemy przygotować się na  Zmartwychwstanie Jezusa przez wspólnie odmawianą Nowennę do Przenajdroższej Krwi



KAŻDEGO DNIA NOWENNY

Modlitwa ochrony przed złem do Krwi Chrystusa

Niech Przenajświetsza Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa, przelana na krzyżu, a ofiarowana podczas każdej mszy świętej na ołtarzach całego świata, uwolni mnie i moich bliskich od grzechu, ochroni przed atakami duchów ciemności. uzdrowi nasze dusze i ciała od wszelkich niemocy.
Niech ochroni nasze domy i miejsca, gdzie przebywamy. Niech ochroni wszystkich członków mojej rodziny i tych, których noszę w swoim sercu.
Niech zstąpi Duch Święty, niech zwycięstwo należy do Chrystusa.
Panie Jezu, ochroń dzieci swoje, które odkupiłeś swoją drogocenną Krwią.
Amen.



DZIEŃ PIERWSZY - czwartek przed Niedzielą Palmową

Módlmy się do Krwi Chrystusa a doświadczymy cudów

Błogosławimy, wysławiamy i oddajemy cześć Jezusowi, który odkupił nas za cenę swojej Krwi. Tak bardzo ukochał, że przelał Ją do ostatniej kropli - za każdego z nas. Nie żałował życia, nie uciekł przed męką, nie wystraszył się cierpienia, ale podjął je dla nas, abyśmy mieli życie. Ta Krew i dziś obmywa nas z grzechów w spowiedzi świętej i poi w Eucharystii. Ta Krew przywróciła nam godność dzieci Bożych i dała śmiały przystęp do Boga, którego możemy nazywać Ojcem - Tatusiem. Ta Krew jest mocniejsza od naszych grzechów i od śmierci, zwyciężonej na krzyżu. Jest zatem mocniejsza także od lęku, słabości i niepewności, które nas dotykają; może oczyszczać, uzdrawiać, uwalniać i uświęcać przeszłość, rozświetlać teraźniejszość i chronić przyszłość. Sprawia, że jesteśmy drogocenni w oczach Boga, bo Ojciec patrzy na nas przez Krew swojego Syna. Tej godności, tej wartości nic i nikt nie jest w stanie zmienić ani odebrać. 

Błogosławiona Krew, która daje nam zbawienie. Błogosławiony Pan który ją za nas przelał. Dziekujmy Bogu 
i uwielbiajmy Go - bo godna uwielbienie jest miłość przelana na Krzyżu.

Módlmy sie o doświadczenie Jej cudów, bo mocniejsza jest od tego co nas trapi, przygniata, udręcza, od tego 
z czym sobie nie radzimy, co nas przerasta. Módlmy się a ona nas przemieni i poprowadzi do pełóni, którą dla nas przewidział Jezus.



DZIEŃ DRUGI - piatek przed Niedzielą Palmową

Jezu, zanurzam w Twojej Przenajdroższej Krwi cały ten rozpoczynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości.

Dokąd biegną moje myśli, kiedy budzę się ze snu? Jeszcze nie wiem, co przyniesie mi ten dzień, ale już mogę dziękować za to, że go dostałem. Inni nie mieli tej szansy, nie obudzili się. Dla mnie może to być ostatni dzień mojego życia, ale został mi podarowany i dlatego za niego dziękuję. Może życie stało się dla mnie ciężarem i wolałabym się nie obudzić, albo czeka mnie tyle trudnych spraw, że cieszyłabym się ,gdyby już był wieczór… Ale ten dzień dopiero się zaczyna i Pan przygotował go specjalnie dla mnie. Dlatego dziękuję, podpisując się pod białą kartą mojego życia, aby Pan Bóg zaplanował ten dzień, abym mogła pełnić Jego Wolę, bo tylko On jest Gwarantem nieskończonej miłości względem mnie. Może nie zawsze to czuję, ale jestem pewna że tak jest. Tym bardziej dziękuję, bo może właśnie dziś doświadczę Bożej miłości, Bożej opieki. Nie wiem, co będzie, ale wiem jedno – dziś może wydarzyć się wiele dobrego, bo zaczynam dzień od spotkania z Jezusem 
w tej krótkiej modlitwie.


DZIEŃ TRZECI - sobota przed Niedzielą Palmową

Panie Jezu zanurzam w Twojej Krwi siebie samego, wszystkie osoby, które dziś spotkam, o których pomyślę czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek o nich się dowiem. Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie.

Mniej więcej wiem, jak będzie przebiegać ten dzień. Jest inny niż zwykle, 
bo to czas epidemii, odosobnienia, czas zatrzymania się i głębszego wejścia 
w swoje serce. Zostanę w domu, wykonam różne czynności którymi się zawsze zajmuję, zastanowię się jak mogę pomóc innym. Przecież tylu jest samotnych, starych i schorowanych, może nie ma kto zrobić zakupów, może nikt nie dzwoni, nie pocieszy. To czas dzielenia się sercem. I choć jeszcze niedawno spotykałam różne osoby które znałam, z którymi rozmawiałam i te których nie znałam  i omijałam nie zauważając zajęta swoimi myślami, teraz czuję jaki to dar od Boga - dar spotkania. Każdy z nich ma swoją historię życia, swoje radości i troski, pragnę teraz zanurzać ich we Krwi Chrystusa polecać ich Bożej opiece, Bożemu miłosierdziu i pomóc tak jak potrafię. Przez radio, telewizję, internet, prasę… dowiem się o wielu wydarzeniach na świecie. Teraz szczególnie 
o tych trudnych i bolesnych w czasie epidemii… Dlatego zanurzając te wszystkie osoby we Krwi Zbawiciela mogę pomóc Jezusowi działać w ich życiu. Niech On to robi jak sam chce, bo wie najlepiej, a może właśnie ta moja krótka ufna modlitwa pomoże kogoś uratować. Gdybym chciała każdego dnia o każdej osobie pamiętać bardzo indywidualnie, za chwilę musiałabym powiedzieć – więcej nie dam rady. A tak zanurzam od razu we Krwi Zbawiciela daną osobę i tych o których usłyszę, czy też pomyślę, tam jest bezpieczna, a potem ogarniam modlitwą wszystkich razem. Jeśli kolega czy koleżanka w pracy – czy ktokolwiek – poprosi o modlitwę, Krew Chrystusa będzie najskuteczniejszą obroną i pomocą. Proszę też o ochronę dla mnie samej, aby mnie zło nie zwiodło, abym nie zaczęła myśleć i działać zbyt po ludzku, abym nie przysporzyła nikomu bólu i umiała trudne sytuacje przemieniać w miłość.


DZIEŃ  CZWARTY -  Niedziela Palmowa

Zanurzam w Twojej Krwi, Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać i mój odpoczynek.
Zapraszam Cię, Jezu, do tych sytuacji, spraw, rozmów, prac 
i odpoczynku.

Czeka mnie dziś wiele pracy albo jej brak i niepewność, co dalej. Nie da się przewidzieć wszystkiego, co się wydarzy, ale ja już to oddałam w ręce Boga. On wie o wszystkim i będzie w tym wszystkim obecny, będzie prowadził. Nie jeden raz zaskoczy mnie swoimi rozwiązaniami, których bym się nigdy nie spodziewała ani nie umiała wymyślić. Gdziekolwiek bedę – On tam już jest, nie muszę się niczego bać. Mogę zająć się nieprzyjemnymi zadaniami, bo Jezus je przemieni. Może obiektywnie będą trudne lub nieprzyjemne dalej, ale razem z Nim dam radę pokonać trudności i przeszkody, a On przemieni je w błogosławieństwo i pomoc braciom 
i siostrom. I w moim odpoczynku będzie Jezus obecny. Tak często dziś nie ma czasu na odpoczynek, a jest on przecież potrzebny dla naszego normalnego funkcjonowania. I jeszcze jedno – jeśli zaprosiłam Jezusa do tego wszystkiego, co dziś będę robić, nie pozwolę sobie na niepotrzebne i niewłaściwe zachowania, żarty, słowa, 
a wieczorem nie będę się musiała wstydzić ani żałować tego, co zepsułam czy zaprzepaściłam.


DZIEŃ  PIĄTY -  Wielki Poniedziałek

Proszę, aby Twoja Krew przenikała te osoby i sprawy, przynosząc według Twojej woli uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie. Niech dziś zajaśnieje chwała Twojej Krwi i objawi się jej moc.

Nawet, jeśli zdarzy mi się coś niewłaściwego, jeśli wszystko pójdzie nie po mojej myśli, coś się zawali czy skończy – Jezus o tym wie, On to wszystko już przyjął i przemienił, jak wino w Krew podczas Mszy św. On wie, co komu potrzeba i nawet największe przekleństwo może przemienić 
w błogosławieństwo, bo we wszystkim współdziała dla dobra tych, którzy Mu ufają. Tak mówi Pismo, zatem tak musi być, bo Jezus nikogo nie zwodzi i nie okłamuje, bo On jest wierny i kocha bez granic i warunków. Zanurzając wszystkich i wszystko w Jego Krwi mogę być spokojna – On wyprowadzi dobro. Owszem, nie mogę się tu zwalniać z działania – co mogę zrobić, powinnam zrobić, ufnając, że Pan uzupełni, oczyści i pobłogosławi. W ten sposób zajaśnieje chwała Jego Krwi i objawi się Jej moc – bo niemożliwe stanie się możliwe, bo stracone okaże się zyskiem, bo śmierć zostanie przemieniona w życie. Może ktoś odnajdzie drogę do Boga, ktoś pojedna się z bliskimi, ktoś wyjdzie z nałogu i zacznie nowe życie… 
Ja nie wiem, kto i co, ale Jezus wie.


DZIEŃ  SZÓSTY -  Wielki Wtorek

Panie Jezu przyjmuję wszystko, co mi dziś ześlesz, ku chwale Twojej Krwi, ku pożytkowi Kościoła świętego i jako zadośćuczynienie za moje grzechy, składając to wszystko Bogu Ojcu przez wstawiennictwo Maryi.

To jest modlitwa dla odważnych. Jednak – przecież mam świadomość, że jestem słaba, że mam wiele do odpokutowania w moim życiu. Mam świadomość, że Kościół składa się z takich samych słabych i grzeszników, jak ja, że jest atakowany, a jego pasterze potrzebują światła w prowadzeniu wiernych do Boga, w kierowaniu całym Kościołem, aby nie pobłądził, aby nie dał się zwieść fałszywym naukom. Każdego dnia spotykają nas różne sytuacje, cierpienie jest obecne w życiu każdego z nas. Dlaczego miałabym je marnować? Lepiej ofiarować za Kościół, za świat, razem z Krwią Chrystusa ofiarować Bogu swoją krew, płynącą w wydarzeniach dnia. Ku chwale Krwi Chrystusa – ku chwale Chrystusa, jedynego Pana i Zbawiciela. Ku pożytkowi Kościoła – by był święty i był przystanią dla wędrowców tej ziemi. Za moje grzechy, bym Boga nimi więcej nie obrażała i jak najszybciej po śmierci mogła radować się przebywaniem w niebie.
Każdego dnia spotykają mnie także piękne i dobre rzeczy, choć może nie zawsze i nie od razu potrafię je zauważyć i się nimi cieszyć. Ale jest tak wiele momentów, w których z serca wypływa modlitewne westchnienie: dzięki Ci, Panie! Także one są obmyte Krwią Chrystusa, także one są Jego darem dla mnie. Także te chwile, sprawy… te małe i duże „powody do wdzięczności” pragnę przyjmować od Jezusa ku Jego chwale. Wdzięczność otwiera serce i poszerzając je przygotowuje na przyjęcie następnych darów i łask, jakimi Pan chce mnie umocnić na drodze, podtrzymać, przypomnieć o Swojej nieustannej opiece nade mną. Wychwalam Boga w Jego darach i oddaję Mu cześć, a Jego chwała wypełnia moje serce i rozwija je do pełni miłości.
A dlaczego przez ręce Maryi? Ponieważ Ona to, co złożę w Jej ręce, oczyści, upiększy i podaruje Jezusowi. On niczego nie odmówi swojej Mamie i z Jej ręki nawet najmniejsze „coś” przyjmie jako dar Jej wielkiej miłości. A przez Nią będzie mi łatwiej – to dobra Droga.

niedziela, 29 marca 2020

Spójrz na szczyt wieży bazyliki w Trzebnicy

Święta Jadwiga Śląska

Ks proboszcz Piotr Filias z Sanktuarium Świętej Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy chce wykorzystać moc szczątków świętej, by ochronić mieszkańców przed epidemią koronawirusa.

Zdecydował więc, że relikwie będą umieszczone na szczycie kościelnej wieży, aby każdy gdy tylko na nią spojrzy wiedział, że jest tam święta Jadwiga.

Odnalezienie jej relikwii akurat teraz, można odczytywać jako znak, że poradzimy sobie z epidemią koronawirusa – mówi ks. Piotr Filas. - Pan Bóg chce, aby nasza święta stała się patronką walki z zarazą.

Relikwie, zebrane w srebrnej szkatule, znaleziono podczas remontu sarkofagu w świątyni. 

Jadwiga żyła na przełomie XII i XIII wieku. Urodziła się w Bawarii. Gdy dorosła, została wydana za księcia wrocławskiego Henryka Brodatego. Stało się to, gdy miała 12 lat. Przez całe swoje życie, była bardzo skromna, oddana sprawom biednych i chorych. Pomagała im jak mogła, a do tego ufundowała wiele obiektów sakralnych, ale też szpitali. Zmarła w Trzebnicy i od razu rozpoczął się jej kult, a niebawem została świętą. Modlitwy do niej wznoszą nie tylko Polacy, ale też Czesi, Niemcy Austriacy i Węgrzy. Jest patronką Polski, Śląska oraz chorych. Ks proboszcz zachęca aby odmawiać Litanie do św Jadwigi

Litania do Świętej Jadwigi Śląskiej

Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie elejson,
Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas,
Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Maryjo, módl się za nami.
Święta Boża Rodzicielko, módl się za nami.
Święta Panno nad pannami, módl się za nami.
Święta Jadwigo, Patronko Śląska i Polski, módl się za nami.
Święta Jadwigo, ozdobo Kościoła świętego, módl się za nami.
Święta Jadwigo, niestrudzona apostołko królestwa Bożego, módl się za nami.
Święta Jadwigo, chwało stanu książęcego, módl się za nami.
Święta Jadwigo, ogrodzie cnót chrześcijańskich, módl się za nami.
Święta Jadwigo, wzorze poddanie się woli Bożej, módl się za nami.
Święta Jadwigo, wzorze świętości, módl się za nami.
Święta Jadwigo, splendorze czystości, módl się za nami.
Święta Jadwigo, zwierciadło pobożności, módl się za nami.
Święta Jadwigo, przykładzie cierpliwości, módl się za nami.
Święta Jadwigo, nauczycielko pokory, módl się za nami.
Święta Jadwigo, pociecho nasza, módl się za nami.
Święta Jadwigo, wspomożycielko strapionych, módl się za nami.
Święta Jadwigo, matko ubogich, módl się za nami.
Święta Jadwigo, ucieczko opuszczonych, módl się za nami.
Święta Jadwigo, troskliwa opiekunko podwładnych, módl się za nami.
Święta Jadwigo, pocieszycielko wdów i sierot, módl się za nami.
Święta Jadwigo, cudowna lekarko chorych, módl się za nami.
Święta Jadwigo, wzorze pokutujących, módl się za nami.
Święta Jadwigo, niestrudzona w trosce o godnych kapłanów, módl się za nami.
Święta Jadwigo, wspomożycielko zakonów, módl się za nami.
Święta Jadwigo, przykładzie chrześcijańskich małżeństw, módl się za nami.
Święta Jadwigo, wytrawna wychowawczyni swoich dzieci i wnuków, módl się za nami.
Święta Jadwigo, prorokini przyszłych rzeczy, módl się za nami.
Święta Jadwigo, orędowniczko pokoju, módl się za nami.
Święta Jadwigo, patronko pojednania i współpracy między narodami, módl się za nami.
Święta Jadwigo, patronko budowanych kościołów, módl się za nami.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
Módl się za nami święta Jadwigo.
Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się:
Wszechmogący i miłosierny Boże, dzięki Twoim natchnieniom święta Jadwiga zabiegała o pokój i pełniła dzieła miłosierdzia, udziel nam swojej łaski, abyśmy za jej przykładem, starali się o pokój i zgodę między ludźmi i służyli Tobie w cierpiących niedostatek. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

piątek, 27 marca 2020

Modlitwa do św. Kaspra w czasach epidemii Covid-19

Modlitwa do św. Kaspra w czasach epidemii Covid-19 Św. Kasprze , w tym okresie udręki prosimy Ciebie, abyś wstawiał się za nami do naszego Ojca Niebieskiego. Podczas wygnania doświadczyłeś bólu uwięzienia i rozstania z rodziną. Prosimy o Twoje wstawiennictwo za wszystkich, którzy są teraz poddani kwarantannie i nie mogą swobodnie się poruszać. Powiedziałeś, że wszyscy jesteśmy chorymi w wielkim szpitalu świata. Teraz dramatycznie doświadczamy tej rzeczywistości. Prosimy o Twoje wstawiennictwo za wszystkich chorych i za wszystkich, którzy opiekują się nimi ponad własne siły. Przypomniałeś nam, że myśl o śmierci jest świetnym doradcą. Śmierć w tych dniach jest nam teraz bliska. Prosimy o Twoje wstawiennictwo za wszystkich, którzy umarli, a także za tych, którzy ich opłakują. Za Twoim wstawiennictwem, św. Kasprze, szukamy schronienia w ranach naszego Pana Jezusa Chrystusa i ufamy mocy Krwi naszego Odkupiciela. Św. Kasprze, módl się za nami. AMEN Ks. Alois Schlachter CPPS

Droga Krzyżowa - rozważania na podstawie książki o. A. Pelanowskiego

Stacja I  — Pan Jezus osądzony przez Piłata.
„Piłat gdy usłyszał Twoje słowa, uląkł się jeszcze bardziej.”Ja, nie zawsze postępuję tak, jak mi podpowiadasz w sumieniu, mój Panie. Chciałbym się oczyścić z tych wszystkich decyzji życiowych, w których nie miałem odwagi czynić tak, jak Ty chcesz i uczyniłem tak , jak chcieli inni.
Lęk przed presją, opinią, lęk przed niezadowoleniem innych, przed utratą pozycji, przed utratą spokoju powoduje, że nie bronimy Ciebie i ostatecznie nie bronimy własnego zbawienia.
O Panie Jezu, niech wszystkie moje małoduszne i tchórzliwe decyzje zostaną miłosiernie obmyte w Twoich kroplach krwi. Tylko Ty obmywasz moją duszę i moje ciało w sakramencie pojednania z tego, z czego nikt nie może mnie oczyścić, a przede wszystkim z lęku przed ludźmi.




Stacja II – Pan Jezus bierze krzyż.Mój Jezu, powiedziałeś swoim uczniom:  „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien”. Jakikolwiek spotka nas na tej ziemi los, nie wolno nam od niego uciekać. Ucieczka od swego losu, to unikanie siebie samego.
  Panie Jezu, patrzysz na nas z krzyża, a Twoje oczy zdają się mówić: „Weź krzyż, to znaczy, przyjmij samego siebie, znieś siebie do końca, do śmierci. Ja ci pomogę siebie znosić!” Iść z krzyżem swoim, to znosić siebie, kochać siebie. Nie brać krzyża, to odrzucać siebie samego, to przerzucać ciężar swojego istnienia na innych. Jak wiele osób tego doświadcza, kiedy przychodzi im w rodzinie znosić kogoś, kto nie znosi siebie i wtedy wszyscy czują ciężar jego krzyża. Kto nie chce pokutować, ten staje się pokutą dla innych.
 Panie daj mi odwagę życia. Umocnij mnie świadomością Twojej obecności przy mnie, niech spojrzę na swój los jako jedyny, który mnie może doprowadzić do Nieba.
Stacja III – Pierwszy upadek Jezusa.
Upadłeś i wstałeś, i tak jest też z tymi, którzy zaufali Twoim upadkom bardziej, niż sukcesom tego świata. Wszystko na tym świeci upada, rozpada się, nawet ludzkie istnienie. I tylko moc Boga może podnieść to, co się rujnuje. Prorok Jeremiasz wołał i woła ciągle do wszystkich wiernych: „Nie upadajcie na duchu…”  Mam nie upadać na duchu, tylko czerpać siłę właśnie z tej chwili gdy widzę jak Twoje Ciało upada pod ciężarem krzyża.
Wstajesz na moich oczach Jezu Chryste, bym nie wierzył w upadki jako nieodwołalne wyroki losu, lecz wbrew faktom wierzył Tobie.



Stacja IV – Jezus spotyka swoją Matkę.
Nie można sobie wyobrazić bólu, jaki przeżywa Matka patrząca na Syna  skazanego jako bluźniercę, dźwigającego krzyż, będącego pośmiewiskiem tłumu. Każda prawdziwa matka, widząc cierpienia swego dziecka, przeżywa je jako swoje. Cóż więc mogła odczuwać Maryja, patrząc na swego Syna podczas tortury drogi z krzyżem?
Matko Jezusa, proszę Cię o serce współczujące dla moich najbliższych,
o troskę dla cierpiących w mojej rodzinie. Proszę Cię również o dar milczenia wyrozumiałego, dla tych, którzy spotkali się z osądem i okrzykami nienawiści.


Stacja V – Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi.
Nie ma przypadków, są tylko zrządzenia Boga. Może się okazać, że gdy pomagam innym, w najlepszy sposób dbam o swoje własne zbawienie.
W Wielki Piątek, Szymon z Cyreny szedł zmęczony z pola i nagle spotkał Ciebie, Panie Jezu. Był zmuszony Ci pomóc. To spotkanie zmieniło jego życie. „ Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Tylko kto na tej drodze krzyżowej był najmniejszym? Ty Jezu, czy Szymon? Kto komu pomógł?
Okazanie Tobie, Panie, miłości jest jednoczesnym otrzymaniem jej od Ciebie.

Stacja VI – Weronika ociera twarz Jezusowi.
Weronika – kobieta, która podbiegła do Ciebie Panie, z chustą i otarła Twoje Oblicze, jakże zdumiona była tym, co otrzymała od Ciebie – wizerunkiem, który już na zawsze pozostał na aksamitnej tkaninie.
Obraz Oblicza Boga, który cierpiał dla mnie i za mnie — z miłości.
Ilu ludzi wstydzi się swojej twarzy, swojego wyglądu, swoich defektów ciała, swoich słów, myśli, uczuć, wspomnień?
Dopiero wtedy, gdy moja twarz spotka się z Twoim Obliczem Panie Jezu, odzyskuję miłość do siebie. Okazując miłość Tobie, zaczynam kochać siebie.  Uwolnij Panie mnie od zawstydzenia się samym sobą.

Stacja VII – Drugi upadek Jezusa.
Drugi upadek dedykowałeś tym, wszystkim, którzy zobaczyli dno swojego serca, swoją grzeszność i upadki, zobaczyli co kryje się wewnątrz nich. Drugi upadek chciałeś przyjąć, bo pragnąłeś, aby każdy z nas poznał swoje wnętrze, swoje serce, i nie myślał, że Ty Panie, nienawidzisz go z powodu jego grzechów. Aby nikt z nas widząc swoje grzechy nie przeklinał siebie i nie odrzucał Ciebie mówiąc „nie jestem Ciebie godny”.
Jeżeli Ty, Panie Jezu, dajesz mi poznać moją nędzę i moje grzechy, to dlatego, że jesteś moim Przyjacielem. Prawdę mówi się tylko przyjaciołom. Czynisz to dlatego, by mnie od tego wszystkiego uwolnić.
Spraw Panie, abym nigdy  o tym nie zapomniał!

Stacja VIII – Pan Jezus i płaczące kobiety.
W tłumie ludzi byli nie tylko szydercy, którzy się z Ciebie naigrywali, ale i wielu współczujących. Wśród nich grupa kobiet. Zatrzymałeś się właśnie przy nich na chwilę i powiedziałeś: „Nie płaczcie nade Mną, płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi”. Nie chcesz Panie, aby ktokolwiek sztucznie Ciebie żałował, a nie żałował swoich grzechów.
Panie Jezu, proszę Cię o skruchę serca, abym pożałował swoich czynów i tego wszystkiego do czego doprowadziły mnie decyzje podjęte bez Ciebie, a ten żal niech stanie się najlepszym współczuciem wyrażonym Twojemu Sercu.


Stacja IX – Pan Jezus upada po raz trzeci.
Najtrudniejszy upadek , twarzą wprost w nieczuły pył ziemi. Ukryłeś swoje Oblicze w prochu ziemi, w pyle drogi, którą ludzie deptali bezmyślnie stopami. Zniżyłeś się nad wszelką miarę, by być pośród tych, którzy też doznali zdeptania i słabości odbierającej wszelkie siły z powodu powtarzających się upadków.
Panie, jak wielka jest Twoja miłość do mnie. Jakże Cię teraz mam uczcić mój Boże, który dla mojego zbawienia tak się uniżyłeś? 


Stacja X – Pan Jezus odarty z szat.
Zdjęto z Ciebie Panie Jezu, wszystkie szaty i stałeś zupełnie nagi, obnażony ze schyloną głową, w zawstydzeniu  i upokorzeniu. Wtedy właśnie w świątyni zaczęła pękać zasłona przybytku, która rozdarła się od góry do dołu. W tym momencie i to w największym pohańbieniu zostało otworzone Twoje najskrytsze Sanktuarium Serca. Odsłonięta została prawda o umiłowaniu nas mimo wszystko, aż do oddania wszystkiego, nawet ostatniej szaty.
Panie Jezu, proszę Cię o taką pamięć  — w chwilach, kiedy czuję się obnażony i zawstydzony, kiedy jestem zupełnie pozbawiony godności i jestem przedmiotem drwin, szyderstwa i zawstydzenia  — że Twoje Serce nie jest przede mną zamknięte ani zasłonięte, że świątynia Twego Serca jest zawsze otwarta i mam do niej dostęp, aby się w niej ukryć.

Stacja XI – Przybicie do krzyża.Można być przybitym gwoździami, jak również przybitym z powodu smutku, który ogarnia człowieka, przybitym bólem z powodu nieprawości, których się dopuścił. Być przybitym winą, krzywdą, bezsensem życia.
Być przybitym i unieruchomionym bezradnością.
Pozwoliłeś się Panie, przygwoździć, bym ja nie był przybity tym wszystkim, co mnie spotkało. Wszelka ludzka pomoc jest zawsze spóźniona, a Twoja pomoc  czasem wydaje się nie istnieć. Ona jednak jest uprzedzająca, przychodzi bowiem zanim zorientujemy się, że jej potrzebujemy.
Bądź Panie Jezu, za to uwielbiony!


Stacja XII – Śmierć Jezusa na krzyżu.
Śmierć. Jeden z legionistów, dla upewnienia się, że umarłeś, przebił Twoje Serce, z którego natychmiast wypłynęła krew i woda. I tak zostało, Twoje Serce jest otwarte na zawsze. Panie Jezu, świętej Małgorzacie Alacoque  ukazując swe miłujące Serce powiedziałeś: „ Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, a w zamian otrzymuje wzgardę i zapomnienie. Ty przynajmniej staraj się mi zadośćuczynić, o ile to będzie w twojej mocy, za ich niewdzięczność.”
Niewdzięczność – to tyle samo co NIE-EUCHARYSTIA, gdyż Eucharystia to „wdzięczność”. Ludzka niewdzięczność, Panie, to unikanie Mszy Świętej, lekceważące i oziębłe uczestnictwo w Niej, zaniedbywanie spowiedzi, wreszcie świętokradztwo – wszystko to, jak włócznia wbita w Twoje Serce.
Przeznaczeniem człowieka jest bowiem zbawienie, a nie potępienie. Doprawdy, za nasze ciosy grzechów —  bylebyśmy tylko je wyznali, jednając się w sakramencie z Tobą — obdarzasz nas Niebem.
Jak tu nie być wdzięcznym za takie przeznaczenie?
Stacja XIII – Zdjęcie z krzyża.
Zdjęto Twoje martwe ciało z krzyża Panie Jezu, i oddano w ręce Twojej Matki. Ona ma otwarte ręce i przyjmuje Twoje martwe, posiniaczone Ciało, lepkie od krwi, potu i brudu i przytula z miłością.  Panie Jezu, na krzyżu powiedziałeś do ucznia: „Oto Matka twoja”. Te słowa skierowane są do każdego z nas. Teraz oddajesz mi Jej ręce, abym uwierzył, że Twoja Matka ma również otwarte ręce dla mnie , bez względu na to jak wyglądam –  czy wyglądam pięknie jak niewinne dziecko, jestem pełen radości miłości i wdzięczności, czy też wtedy, gdy jestem poraniony albo wręcz umarły wewnętrznie, udręczony, załamany i jakby zdjęty z krzyża, przeżywając rozpacz w swojej duszy. Wtedy Ona ma też otwarte ręce – jak Ty Panie Jezu!

 Stacja XIV – Jezus złożony do grobu.
Józef z Arymatei był bardzo zamożny, ale niczego sobie tak nie cenił jak skarbu, który dostrzegł w Tobie, Panie Jezu. Teraz zapragnął ukryć Twoje Ciało, jak ów kupiec z przypowieści, który znalazł skarb i ukrył go na polu sprzedając wszystko. Józef więc, jak się domyślamy, użył wszystkich swoich wpływów, by odzyskać Twoje Ciało i jak najszybciej złożył je we własnym grobie, przynosząc ze sobą sto funtów mieszaniny mirry i aloesu, czyli około
33 kilogramów tej wonności. Twoje ciało owinięto szczelnie w najczystsze płótna, do których włożono ową balsamiczną miksturę.
Obym miał taki szacunek do Ciebie i Twojego Ciała w Komunii i w Kościele, który jest Twoim Ciałem Panie! O, daj mi tak niewymuszenie i autentycznie miłować Twoje Ciało, jak Józef z Arymatei!
Zostałeś Panie, złożony w ciemnym grobie, abym ja uwierzył,
że z największego odrzucenia, odrzucenia w śmierć  też jest wyjście i nazywa się ono Zmartwychwstanie. Wierzę Panie Jezu, że swoją mocą wyrwiesz mnie ze śmierci, z każdej śmierci i wszystkiego, co jest dla mnie martwotą, zmartwieniem, umieraniem. Wierzę, że kochasz mnie silniej, niż śmierć mnie nienawidzi.   Bądź za to uwielbiony!
Źródło: książka o. Augustyna Pelanowskiego, opracowanie Czesława Nowak

Źródło — zdjęcia z internetu ze str. parafialnej